Pustka... Też tak macie, dawno nie pisałam o chciałam sklecic jakiegoś posta a tu kompletna pustka w głowie jeszcze zanim się zatrzymałam przed siłownia to coś się po mału tworzyło w myślach ale kiedy końcu udało mi się zalogować bo standardowo zapomniałam hasła to z moich myśli całkowicie wyparował tytuł wpisu i jego rozwinięcie a na dodatek zabrakło mi czasu więc będę musiała skończyć później i mam nadzieję że wtedy napiszę coś sensownego.
No tak to trzeba coś napisać ale jakoś nie wiem co. Czasami myśli tak pędzą ze nie jestem wstanie za nimi nadążyć a czasami nie chcą się układać w logiczną całość przeważnie ciekawe stwierdzenia przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie gdzie jak na złość nie masz dostępu do neta i nie możesz ich przelać na. przysłowiowy papier. Momentami czuje się jak na maturze gdzie dostajesz tytuł pracy i musisz govrozwinac, na samym początku nie wiesz co napisać ale jak już zaczniesz to ręka nie nadąża za myślami mam tak właśnie teraz Bogu dzięki za słownik bo inaczej sama miała bym problem z rozszyfrowanie moich myśli. No i co niby tylko jakieś brednie a jaki długi wpis będzie czasami warto pozwolić myślom błądzić w przestworzach bo dzięki temu same układają się w logiczną calosc.
Mam nadzieję że kolejny wpis będzie bardziej logiczny a zapowiada się fajnie bo w najbliższy weekend szykują się dwie imprezki i pokaż piloxingu z moją ulubioną trenerka. Może będziecie też kilka zdjęć.
czwartek, 25 czerwca 2015
środa, 17 czerwca 2015
Brak tematu to też temat:P
Ostatnio mało pisałam bo nie było za bardzo o czym, bo oprócz tego że MR J kupił sobie w końcu samochód, pozbył się bardzo upierdliwego wujka i tego że moja cierpliwość do szwagierki jest na granicy i dużo już nie potrzeba żebym wybuchła to absolutnie nic ciekawego się nie działo. Jak to mówią z rodziną najlepiej na zdjęciach i niestety zaczynam się o tym przekonywać na własnej skórze. Zawsze myślałam że ktoś inny mnie wyprowadzi z równowagi a tu taki psikus. W sumie zaczęło się od rota wirusa i naszego powrotu z księżniczką do domu niestety zaraził się również synek tej szwagierki i oczywiście wielkie pretensje że to przez moje dzieci, no ale sorry skoro mieszkamy obok siebie i dzieci widza się codziennie to niestety nie da się tego uniknąć a ja nie mam zamiaru zamykać dzieci w domu żeby przez przypadek ktoś się nie zaraził, kolejna sprawa to podejrzenie ospy u krasnala. Zaraz jak tylko wróciliśmy od lekarza chciałam ją poinformować o tym że chyba mamy ospę ale standardowo nie miała przy sobie telefonu w związku z czym następnego dnia dzieci się widziały bo nie dostaliśmy zakazu wychodzenia z domu no chyba że pojawiłaby się gorączka. Wiec krasnal standardowo poszedł do babci oczywiście najpierw się go zapytałam czy młodszy synek szwagierki jest u babci czy śpi. Ja po jakimś czasie też poszłam powiedzieć że chyba mamy ospę a Pani X z wielkim wyrzutem co on tu robi na co ja jej że przyszedł do babci a do ciebie dzwoniłam wczoraj. WKURW. No i dzisiaj kolejna sytuacja szkoda jej nawet opisywać skończyło się tylko na tym że zabrała syna i poszła z nim do domu. Jeszcze większy WKURW!!!! Ja mam cierpliwość ale podejrzewam że jeszcze kilka takich sytuacji i będzie źle. Jestem tylko ciekawa do kogo będzie miała pretensje jak jej starszy syn pójdzie od września do szkoły i co róż będzie przynosił do domu jakieś choróbska czy będzie za każdym razem lecieć do szkoły o opierdalać inne mamy że poszczają dzieci chore do szkoły? No bo przecież ona nie może ciągle chodzić na chorobowe no ale sorry mając dzieci jest to nieuniknione no chyba że chce je chować pod kloszem. Dobra szkoda gadać ale musiałam się gdzieś wyżalić i już mi trochę lepiej.
A teraz lepsze wiadomości waga w końcu zaczęła być dla mnie łaskawa i pokazuje z tygodnia na tydzień coraz mniejsze wartości. HURRRRRRRAAAAA w końcu zaczyna być widać efekty i coraz więcej osób to potwierdza a ja zaczynam się czuć coraz lepiej więc ciężka praca nie poszła na marne i oby tak dalej:)
A teraz lepsze wiadomości waga w końcu zaczęła być dla mnie łaskawa i pokazuje z tygodnia na tydzień coraz mniejsze wartości. HURRRRRRRAAAAA w końcu zaczyna być widać efekty i coraz więcej osób to potwierdza a ja zaczynam się czuć coraz lepiej więc ciężka praca nie poszła na marne i oby tak dalej:)
wtorek, 9 czerwca 2015
Pustka
Ostatnio w mojej głowie panuje ogromna pustka, brak pomysłów jeszcze nigdy mnie tak nie dobijała. Każdy dzień ostatnio wygląda tak samo pobudka, śniadanie, sprzątanie, obiad, popołudniowa drzemka księżniczki, trening, kąpiel dzieci, kolacja i spać. W między czasie może jakaś kawka z teściową, ewentualnie zakupy i żadnych atrakcji już pomału zaczyna mi się to nudzić i chciałabym do ludzi albo chociaż znaleźć sobie jakieś produktywne zajęcie które nie będzie kolidowało z wychowaniem dzieci. Coraz częściej marzy mi się kupno maszyny do szycia chociaż kiedyś powiedziałam że nigdy nie będę szyć a teraz kiedy posiadam własne dzieci chciałabym mieć to przydatne urządzenie. Może wtedy łatwiej byłoby mi podjąć decyzje o założeniu własnej działalności bo praca dla kogoś już mnie nie satysfakcjonuje zwłaszcza że w każdej firmie znajdą się osoby które przez swój charakter i zachowanie potrafią ci uprzykrzyć życie. Jak to mówią nigdy nie mów nigdy bo tym bardziej los tak poprowadzi cie przez życie że na pewno właśnie to będziesz robić :) Niestety na działalność na razie nie mogę sobie pozwolić bo jak dobrze pójdzie wyjedzmy do Anglii ale może to mi pozwoli rozwinąć swoje zainteresowania i tam założyć działalność dzięki czemu będzie łatwiej potem przenieść się z powrotem do kraju bo na razie Polacy uczą się kupowania rękodzieł i bardzo ciężko jest coś sprzedać ręcznie robione bo jest to zawsze dużo droższe niż rzeczy produkowane masowo. Mam jednak nadzieje że wszystkie marzenia się spełnią albo chociaż cześć. Jak wiadomo życie bez marzeń nie ma sensu więc miejmy ich jak najwięcej i dążmy do spełnienia każdego.
wtorek, 2 czerwca 2015
Trening:P
Dzisiaj byłam na pierwszym treningu po półtorej tygodniowym wolnym i w końcu czuje że żyje nawet nie zdawałam sobie sprawy że aż tak mi tego brakowało. Fakt byłam padnięta po treningu ale było warto już się nie mogę doczekać kolejnego, a niestety w tym tygodniu odpada nam jeden dzień i to jeszcze czwartek kiedy mamy piloxing. Kiedyś podziwiałam wszystkie osoby, które trenowały bądź uprawiały jakiś sport, za ich determinacje i wytrwałość bo u mnie zawsze był z tym problem aż do teraz bo w końcu należę do tej grupy i wiem że sport to porostu maksymalna dawka endorfin, która daje ci siłę do dalszego działania i pozwala an poprawę nastroju, a dodatkowym plusem jest zmiana sylwetki, poprawa kondycji i utrata zbędnych kilogramów. Dlatego każdemu polecam sport jako najlepsze lekarstwo na wszystko.
0
0
Subskrybuj:
Posty (Atom)










